Oj, leciała ptaszyna
W wieczór letni, szarawy,
Ugodzona znienacka,
Padła martwa wśród trawy...
I z maleńkiej ptaszyny
Stał się tylko proch lichy:
Siłę z niego czerpały
Kwiaty, wznosząc kielichy.
Zgon ptaszyny maleńkiej,
Rozszarpanej na ćwierci,
Daje dowód, że życie
Czerpie soki iż — śmierci!
Oj, niejedne istoty,
Oj, niejedne mozoły
Podłość ludzka zabija
I przemienia w popioły!...
Lecz z popiołów tych żyznych,
Niby trawka krzewiasta,
Idealny i bielszy
Wciąż Dzień Nowy wyrasta!...
Aż wyrośnie przeczysty,
Niby kwiatek jabłoni!...
Może wtedy popiołom
Podłość ludzka się skłoni?!...
- Strona główna
- |
- Aktualności
- |
- Historia
- |
- Informacje
- |
- O gminie
- |
- Galeria
- |
- Turystyka
- |
- BIP
- |
- Kontakt




