Usiedli przy okienku
w dnia gasnącego smugach,
gdzie ojciec niegdyś — pamiętam —
zabawki z drewna strugał...
I długo, szczerze gwarzyliśmy
ich prostą roślinną mową:
szmerem klonowych liści
i cierpką wonią kąkolu...
Mówili mi z prostotą
o swoich nabożeństwach,
które ziemia odprawia nocą
w ornacie z róż i kaczeńca...
A czuć było w ich głosie świętym
w ich każdym, barwnym słowie,
że czują tęsknotę za Pięknem
tak samo jak — każdy człowiek...
Wyznali mi także szczerze,
cichutko i w tajemnicy,
że zawsze w ziemi śpiewie
słyszą ludzkiego serca bicie...
Dopiero gdy północ nadeszła
ciszą, gwiazdami kwitnąca,
odeszli z radością w sercach
jak dwa promienie słońca...
- Strona główna
- |
- Aktualności
- |
- Historia
- |
- Informacje
- |
- O gminie
- |
- Galeria
- |
- Turystyka
- |
- BIP
- |
- Kontakt




