Nad kominami wiejskich chat, na nieba błękicie,
owiany wonią skoszonych traw i kwitnących lip,
Usiadł w królewskim majestacie słoneczny lipiec,
jakby zamiast wody z potoków modre dymy pił...
Rankiem śmieje się głośno jaskółczym świergotem
do zatopionych w wiśniowych sadach wieśniaczych chat,
do ugorów i łąk smętnych — do pszenic złotych,
do dróg szarych, jak ołów, biegnących w pyle, gdzieś w dal.
Zaś w południe dyszy potokami płynnej miedzi,
poprzez śpiące gałęzie samotnej polnej gruszy,
na piersi żniwiarzy odpoczywających na miedzy,
obok sierpów lśniących jak złoto.... i dzbanów — pustych...
A wieczór, kiedy niebo zaleją złote gwiazdy
i kiedy rosy nasypie na zgrabione siano,
przeciągłym żab graniem, kędyś nad stawem czarnym,
z dobrotliwym uśmiechem mówi ludziom: Dobranoc!...
- Strona główna
- |
- Aktualności
- |
- Historia
- |
- Informacje
- |
- O gminie
- |
- Galeria
- |
- Turystyka
- |
- BIP
- |
- Kontakt




