Ja piszę swoje wiersze prostą, codzienną, matczyną mową,
twardą od trudu, sękatą bólem, ale pełną ciepła i słońca,
mową, którą-m poznawał dorywczo w chacie, na łące,
przy żniwie, w polu —
tylko wykrzykniki stawiam niby wielkie słupy ognia
z gniewu ojca...
Piszę matczyną mową, bo mowę tę ukochałem od kołyski,
gdy mi sączyła się w duszę słowami kołysanki, prostej
modlitwy strudzonego serca.
wraz z wonią białej czeremchy, maciejki i smagłej wiejskiej wiśni,
piękniejsza od wszystkich piór, dłut, pędzli i strun — równa
urodą uśmiechowi dziecka.
- Strona główna
- |
- Aktualności
- |
- Historia
- |
- Informacje
- |
- O gminie
- |
- Galeria
- |
- Turystyka
- |
- BIP
- |
- Kontakt




